wtorek, 30 października 2012

Na rozgrzewkę



Szaleństwo z tym śniegiem. Nieporozumienie, czy ktoś nie zamknął dachu?   Przechodnie  skurczeni do minimalnych  rozmiarów, przytuleni do przystanków tramwajowych, a  kierowcy   jakby wstrzymywali akcje życiowe do momentu, gdy silniki ich samochodów zaczną ogrzewać powietrze w autach. Tak jest co roku, a jednak  pierwsze „ataki” wywołują w nas jakiś stupor, zaskoczenie sytuacją , jakby pierwszy raz się zdarzyła. W takich chwilach myślę o  hibernacji  i o tym, by przespać do wiosny.  Ale z czasem zima powszednieje i nawet ją można polubić.


Tymczasem  na rozgrzewkę zapraszam na przechadzkę po ulicach tureckich miast. Tam koniec października to przyjemna pora , kiedy wreszcie bez chowania się przed palącym słońcem można spędzić cały dzień na świeżym powietrzu. U nas początek zimy a tam czas dojrzałych pomarańczy, mandarynek, fig i granatów, których pełno  w przydomowych  ogrodach starych dzielnic. Kwitnące krzewy i pnącza ubarwiają budynki i uliczne kafejki. Sprzedawcy przechwalają się i przekrzykują, zapraszając do kupowania  towarów. Zapach świeżo palonej kawy miesza się z aromatem mocnych przypraw  i unosi w jeszcze nagrzanym, rozbrzmiewającym gwarem powietrzu. Uliczną egzotykę potęgują nawoływania do  modlitwy płynące  z wież minaretów.


Kolorowo ubrane dziewczyny. Stambuł

Świeży sok z granatów

Na każdym kroku możesz zaspokoić głód.

Pieczone kasztany.

Egzotyczne ogrody







Ulice przystrojone do narodowego święta.

Wędkowanie to narodowe hobby . Bosfor

Antalya.Przystań.
I na koniec: Sprzedawca wody - gdyby zrobiło się gorąco.

Pozdrawiam ciepło. Galla.

środa, 10 października 2012

Zobacz ile jesieni!





Jesienne poranki budzą nas mgliście, ocierają krople rosy w przemoknięte pajęczyny, a przed chłodem ukrywają się pod  bladym  światłem  wschodzącego słońca. Trudno wygrzebać się z rozgrzanej pościeli, gdy wiatr wyje za oknem i pogoda nie zachęca do wyjścia. Stojące w ogrodzie dumne jeszcze dalie, astry i kanny jakby chciały po raz ostatni zaprezentować się najpiękniej. W lesie wspaniałe szyszki, żołędzie , kasztany, na łąkach puchate osty, żółknące trawy, polne róże i jeżyny. Oto mój pomysł na sezonową dekorację, zainspirowany  jesiennym spacerem.




***


***


***




Zobacz ile jesieni!
Pełno jak w cebrze wina,
A to dopiero początek,
Dopiero się zaczyna.
J. Tuwim.

***

Wszystkim odwiedzającym, życzę miłego dnia.
Galla



czwartek, 4 października 2012

Jesienne inspiracje



Każda pora roku jest skarbnicą zachwycających odcieni i barw, gotowych palet i połączeń kolorystycznych,  z których wnikliwy obserwator potrafi czerpać pomysły i inspiracje do działania. Większość designerów, kreatorów i twórców odważnie korzysta z podanych przez przyrodę barwnych zestawów, gry świateł i cieni, połączeń fakturowych, po prostu porządku który  natura tworzy, łączy i eksponuje,  zachwycając   wyjątkowymi kompozycjami. Tylko brać!  Sama też szukam, obserwuję, dokumentuję, a potem wracam do zapisanych plików, wspominając miejsca, w których udało mi się uchwycić odrobinę tej naturalnej magii. Oto kilka  jesiennych zdjęć. Prezentuję na nich te zestawy i palety, które bardzo mnie urzekły  i zainspirowały i które mam nadzieję wykorzystać w  tworzeniu nowych projektów.

Ciemne zielenie i mocne czerwienie.

Kolory wina i złota.

Barwy złota i soczystych zieleni.

Odważne fiolety i żółcienie.

Zaskakujące połączenia zieleni, fioletów i antracytu.

Kolory nasyconych zieleni, fioletu i miedzi.

Róż, antracyt i ochra.

Błękity, beże i miedź.

Odcienie szarości, brązu i nieba.

Morska zieleń i szary błękit.

Ciepłe szarości i koralowe czerwienie.

Szare błękity i cytrynowa zieleń.

Odcienie beżu, fioletu i zieleni.

Spłowiała zieleń i stare złoto.

Bogate róże i ciepłe czernie w złotej oprawie.



Śmiałe fiolety i żółcienie, róże i nasycone zielenie,  kolory brązu i błękitu. Połączenia pomarańczy i granatów, odcienie wina  i złota, tak odważne i bogate, spasowane z wielkim przepychem i niemalże przesadą, a   jednak sprawiedliwie podzielone i rozdane pomiędzy wszystkie żywe istoty. 

***

Dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze. Mam nadzieję, że udało się Wam znaleźć kilka przyjemnych inspiracji dla siebie.
 Pozdrawiam. Galla.

sobota, 29 września 2012

Jesień - cyklameny


Cyklameny

Rośliny  znane nam najczęściej jako  pokojowe , mają również odmiany, które lepiej czują się  w zacisznym miejscu  cienistego ogrodu, aniżeli w suchym i ciepłym klimacie naszych mieszkań. Cieszą  oczy rozjaśniając ogrodowe zakątki przez „długie” chłodne jesienne miesiące. Do odpornych na niskie temperatury  należy cyklamen neapolitański (bluszczolistny). W moim ogrodzie przez kilka ostatnich lat pojawiały się  drobne rośliny tej właśnie odmiany.  Posadzone kiedyś jako drobniutkie cebulki-bulwki najpierw witały świat  swoimi lekko różowymi kwiatami, później towarzyszyły im sercowate, cieniowane liście. Może, nie tak obfite i bujne , ale ich nagłe pojawianie się  w ogrodzie  zawsze  mnie radowało. W tym roku  ślad po nich zaginął.  Trudno orzec co było przyczyną. 

Sam fakt, że dawały sobie radę przez kilka lat w niskich zimowych temperaturach  skusił mnie  by jednak zakupić nowe. Posadziłam je jakiś czas temu. Czy zdążą zaaklimatyzować się i zakwitną tej jesieni? Mam taką nadzieję. 


Posadziłam je pod młodą rajską jabłonką, a świeżo spulchnioną 
glebę przykryłam  gałązkami, tworząc z nich tymczasową osłonę 
przed wszędobylskimi kotami.



Tymczasem zmysły moje cieszy cyklamen perski (  zimę spędzi w domu – jest wrażliwy na mróz). Posłużył mi do zrobienia kompozycji-dekoracji na taras. Aby godnie się prezentował  wykorzystałam niezawodny metalowy kosz, mech, i kilka  drobiazgów. W takiej scenerii chętnie wypiję jeszcze nie jedną kawę w słoneczne jesienne przedpołudnie.










Miłego weekendu!



piątek, 21 września 2012

APTECZKA






Sądząc po warstwach zdzieranej farby olejnej rozpoczęła jako biała apteczka, później  prawdopodobnie w latach siedemdziesiątych nadano jej szalony, modny w tym czasie turkusowy kolor. Brąz pojawił się pewnie wtedy, gdy  wylądowała w garażu i przemalowano wszystko jak leci.  Szafka bez marudzenia wiodła swój żywot, w ponurym brązie kryjąc na swoich  małych półeczkach, kilka zapomnianych pudełek ze śrubkami. Dzisiaj takie apteczki są nam zupełnie niepotrzebne, bo kto przechowuje aspirynę w szklanej fiolce, benzynę do czyszczenia poplamionych tkanin, czy pudełeczko z proszkiem do mycia zębów? Nasze szuflady są wypełnione mnóstwem kartoników i blistrów z lekami na wszelkie dolegliwości i przypadłości o których przypominają nam reklamy. Ale gdyby znalazł się choć mały kawałek ściany to stara szafka mogłaby na nim rozpocząć ciekawsze życie.


Farba na szafce była cięższa niż drewno, z którego ją zrobiono.

W przejściu z okresu brązu do epoki bieli przydała się opalarka i szlifierka.

Na zamalowaną szybę nie było mocnych.

Siatka ogrodnicza, nowe zawiasy i co by tu jeszcze...



... może podpis pędzlem malowany?

I  VOILA !!!


Pozdrawiam wszystkich miłych zaglądaczy i życzę miłego weekendu.